Czy ceny usług budowlanych będą dalej rosły w 2026 roku? Fachowcy mogą być coraz drożsi

Jeszcze niedawno największym problemem inwestorów były gwałtownie rosnące ceny materiałów budowlanych. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Rynek materiałów jest znacznie spokojniejszy niż kilka lat temu, ale coraz większe znaczenie zaczynają mieć koszty pracy, dostępność fachowców i rosnąca liczba dużych inwestycji infrastrukturalnych. Dane z pierwszej połowy 2026 roku pokazują, że ceny robót budowlano-montażowych nadal rosną, a sami przedsiębiorcy z branży nie spodziewają się szybkiego odwrócenia tego trendu.

Dla osób planujących budowę domu, większy remont czy modernizację budynku oznacza to jedno: nie należy zakładać, że końcówka 2026 roku przyniesie wyraźnie tańsze usługi wykonawcze. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz dalszego, stopniowego wzrostu cen, szczególnie w tych specjalizacjach, gdzie już dziś trudno znaleźć dobrych fachowców.

Usługi budowlane nadal drożeją

Według danych GUS ceny produkcji budowlano-montażowej w drugim kwartale 2026 roku były o 2,1 proc. wyższe niż w pierwszym kwartale. Jeszcze bardziej widoczna jest różnica w ujęciu rocznym. W czerwcu ceny robót budowlano-montażowych były średnio o 5,5 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Najmocniej drożały roboty budowlane specjalistyczne, gdzie wzrost wyniósł około 6,5 proc. rok do roku. W przypadku budowy budynków oraz infrastruktury inżynieryjnej wzrost wynosił około 5,1 proc.

To ważne, ponieważ pokazuje, że rynek nie znajduje się obecnie w fazie gwałtownego skoku cen podobnego do tego obserwowanego kilka lat temu, ale równocześnie nie widać oznak większych obniżek. Ceny usług rosną stopniowo i dość konsekwentnie.

Dla inwestora różnica kilku procent może wydawać się niewielka, ale przy większej budowie zaczyna oznaczać już konkretne kwoty. Jeżeli sam koszt robocizny na inwestycji wynosi kilkaset tysięcy złotych, nawet kilkuprocentowa zmiana stawek może zwiększyć końcowy budżet o kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Coraz droższy fachowiec

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny usług budowlanych pozostają wynagrodzenia. W maju 2026 roku przeciętne wynagrodzenie brutto w przedsiębiorstwach budowlanych wynosiło ponad 8,9 tys. zł i było wyższe niż rok wcześniej.

W niektórych segmentach branży wzrost płac był jeszcze szybszy. Dotyczyło to zwłaszcza firm zajmujących się budową infrastruktury drogowej, kolejowej i innych obiektów inżynieryjnych.

Dla przedsiębiorstw budowlanych wynagrodzenie pracownika jest jednym z podstawowych kosztów działalności. Do samej pensji dochodzą składki, szkolenia, odzież robocza, transport, sprzęt, narzędzia czy ubezpieczenia. Jeżeli firma chce zatrzymać dobrego pracownika, musi coraz częściej konkurować nie tylko z przedsiębiorstwami działającymi w tej samej miejscowości, ale również z dużymi wykonawcami prowadzącymi inwestycje w innych częściach Polski.

I właśnie tutaj znajduje się jeden z najważniejszych powodów, dla których ceny robocizny mogą nadal rosnąć.

Wielkie inwestycje zaczynają wysysać fachowców z rynku

Polska wchodzi w okres bardzo dużych inwestycji infrastrukturalnych. W kolejnych latach realizowane będą jednocześnie projekty drogowe, kolejowe, energetyczne, lotniskowe i komunalne. Do tego dochodzą inwestycje związane z CPK, modernizacją sieci energetycznych, energetyką jądrową czy odnawialnymi źródłami energii.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi obecnie kontrakty warte dziesiątki miliardów złotych, a PKP Polskie Linie Kolejowe zwiększają skalę planowanych przetargów. Równocześnie rośnie wartość projektów związanych z siecią przesyłową energii.

Każda taka inwestycja potrzebuje operatorów maszyn, elektryków, monterów, spawaczy, cieśli, zbrojarzy, kierowników robót, geodetów, instalatorów i wielu innych specjalistów.

Rynek pracy jest systemem naczyń połączonych. Fachowiec pracujący dziś przy budowie domu może za kilka miesięcy otrzymać lepiej płatną ofertę przy większym kontrakcie infrastrukturalnym. Firma wykonująca lokalne zlecenia musi wtedy albo podnieść wynagrodzenie, albo znaleźć nowego pracownika. W obu przypadkach koszt usługi rośnie.

Materiały przestały tanieć tak wyraźnie

Przez część 2025 i początek 2026 roku stosunkowo stabilne ceny materiałów pomagały hamować całkowite koszty inwestycji. Teraz również w tym obszarze pojawiają się sygnały zmiany.

Według danych Grupy PSB w maju 2026 roku średnie ceny materiałów budowlanych były około 3 proc. wyższe niż rok wcześniej. Szczególnie mocno drożały izolacje termiczne, płyty OSB i drewno, materiały dachowe oraz izolacje wodochronne.

Nie oznacza to jeszcze powrotu do gwałtownych podwyżek znanych z okresu największych zaburzeń na rynku materiałów. Pokazuje jednak, że wykonawcy coraz rzadziej mogą liczyć na spadające koszty zakupów.

Jeżeli równocześnie drożeje robocizna, transport, paliwo czy sprzęt, przedsiębiorstwo zaczyna przenosić przynajmniej część tych kosztów na klienta.

Najbardziej mogą drożeć usługi specjalistyczne

Nie wszystkie prace budowlane będą drożały w takim samym tempie. Największej presji cenowej można spodziewać się tam, gdzie liczba fachowców jest ograniczona, a zapotrzebowanie wysokie.

Dotyczy to przede wszystkim instalacji elektrycznych, wodno-kanalizacyjnych, systemów grzewczych, klimatyzacji, wentylacji, prac dekarskich, konstrukcyjnych oraz specjalistycznych robót inżynieryjnych.

Dobry elektryk czy hydraulik może mieć kalendarz zapełniony na wiele tygodni do przodu. W takiej sytuacji presja konkurencyjna działa inaczej niż w segmencie prostych prac remontowych. Fachowiec nie musi walczyć o każde zlecenie ceną, ponieważ ma wystarczająco dużo pracy.

Dlatego inwestorzy coraz częściej zauważają, że problemem nie jest samo znalezienie wykonawcy, lecz znalezienie dobrego wykonawcy w rozsądnym terminie.

Nie wszędzie ceny będą rosły tak samo

Mimo rosnących kosztów nie należy oczekiwać jednolitego boomu cenowego w całym kraju.

Na lokalnych rynkach o dużej konkurencji ceny prostych prac wykończeniowych mogą pozostać względnie stabilne. Dotyczy to szczególnie miejsc, gdzie aktywność inwestycyjna jest słabsza i wiele ekip konkuruje o podobne zlecenia.

Inaczej może wyglądać sytuacja w dużych miastach i regionach, w których jednocześnie realizowane będą duże projekty infrastrukturalne, przemysłowe lub energetyczne. Tam popyt na pracowników może być znacznie większy, co szybciej przełoży się na stawki.

Możliwe więc, że w kolejnych miesiącach różnice w cenach usług budowlanych pomiędzy regionami będą jeszcze większe.

Czy warto czekać z budową na niższe ceny?

Osoba planująca inwestycję może dojść do wniosku, że lepiej odłożyć ją o kilka miesięcy i poczekać na tańszych wykonawców. Obecne dane nie wskazują jednak, aby takie założenie było szczególnie bezpieczne.

Nie ma dziś wyraźnych przesłanek świadczących o tym, że ceny usług budowlanych miałyby nagle znacząco spaść. Wręcz przeciwnie – rosną płace, zwiększa się portfel inwestycji, a firmy same spodziewają się dalszego wzrostu cen robót.

Nie oznacza to oczywiście, że trzeba rozpoczynać budowę za wszelką cenę. Znacznie ważniejsze jest dobre przygotowanie harmonogramu, wcześniejsze poszukiwanie ekip oraz dokładne ustalanie zakresu prac.

W obecnych warunkach jednym z najlepszych sposobów ograniczania kosztów może być nie czekanie na spadek stawek, lecz unikanie nagłych decyzji i zamawiania wykonawcy w ostatniej chwili.

Umowa może być ważniejsza niż sama stawka

Przy rosnących cenach szczególnie ważne staje się dokładne ustalanie zasad współpracy z wykonawcą.

Inwestor powinien wiedzieć, czy podana cena jest stała, czy może zostać zmieniona w trakcie realizacji. Warto dokładnie określić zakres prac, sposób rozliczenia materiałów, terminy płatności i sytuacje, w których cena może wzrosnąć.

Najtańsza oferta nie zawsze będzie najlepsza. Firma, która wyceni prace znacznie poniżej rynku, może później próbować odzyskać różnicę poprzez dodatkowe koszty, zmianę zakresu robót lub ciągłe dopłaty.

Przy dużych inwestycjach publicznych problem zmian kosztów jest na tyle istotny, że funkcjonują mechanizmy waloryzacji kontraktów. GDDKiA podniosła w 2026 roku limity waloryzacji części starszych umów, uwzględniając zmiany kosztów m.in. wynagrodzeń, cementu, stali, asfaltu, kruszywa i paliw.

Jeżeli nawet największe kontrakty infrastrukturalne wymagają zabezpieczenia przed wzrostem kosztów, prywatny inwestor również powinien bardzo dokładnie analizować warunki umowy.

Materiały czy robocizna – co będzie większym problemem?

Kilka lat temu odpowiedź była prosta: materiały. Dziś proporcje coraz bardziej się zmieniają.

Cena styropianu, cegły czy płyty OSB może wzrosnąć lub spaść w zależności od sytuacji rynkowej. Inwestor może również porównać kilku producentów i znaleźć tańszy zamiennik.

Z fachowcem jest trudniej.

Doświadczonego dekarza, elektryka czy instalatora nie da się wyprodukować w kilka miesięcy. Potrzebne są lata praktyki. Wraz ze wzrostem liczby inwestycji dostępność takich osób może więc stać się jednym z największych ograniczeń rynku.

Możliwe, że właśnie dlatego kolejną falę wzrostu kosztów budowy będzie napędzać nie tyle cena samego materiału, co cena człowieka, który potrafi go prawidłowo wykorzystać.

Czy ceny usług budowlanych będą dalej rosły?

Obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada dalszy wzrost cen robocizny w drugiej połowie 2026 roku, ale bez gwałtownego skoku obejmującego wszystkie rodzaje prac.

Największa presja może wystąpić w usługach specjalistycznych oraz w regionach, gdzie rusza dużo dużych inwestycji. Z kolei w prostszych pracach remontowych i na słabszych lokalnych rynkach konkurencja pomiędzy ekipami może nadal ograniczać podwyżki.

Dla osoby budującej dom oznacza to, że coraz ważniejsze będzie nie tylko porównywanie cen materiałów. Równie istotne staje się odpowiednio wczesne rezerwowanie fachowców, dokładne określenie zakresu prac i zabezpieczenie kosztów w umowie.

Rynek budowlany wchodzi bowiem w interesującą fazę. Materiały nie są już jedynym źródłem niepewności, a rozpędzające się inwestycje infrastrukturalne zwiększają zapotrzebowanie na ludzi.

Jeśli ten trend się utrzyma, końcówka 2026 roku może pokazać, że najcenniejszym zasobem na polskich budowach nie będzie beton, stal ani drewno, lecz po prostu dobry fachowiec, który ma jeszcze wolny termin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *